News:
www.slawek.de - Hello! The latest news: Welcome to my private page!

You will find here interesting travel reports and pictures, some information about South America and East Africa including my personal reports from my own trekking tours.
I will present you some budget and responsible tour operators in South America and Africa, which I work with.
Right now I live in Mainz and work in a big software company.

My last travels were treking in Kenya and Tansania, then visiting Egypt, travel through France, Spain and Portugal to EM 2004 and short visit to Sardinia.

I will publish here some interesting pictures
from my travels
and of course my travel reports

- END

www.slawek.info contact   |  sitemap   |  imprint   |  forum   |  newsletter   |  flights   |  1 & 1-Shop (German)   |  amazon.de   | 
English Version
Picture gallery ˇˇˇ  My travels ˇˇˇ  Learn German in Dresden ˇˇˇ  Visit Peru ˇˇˇ  DTV-Project (German) ˇˇˇ 
     
 
portrait
 
travel reports
 
adventure travel
 
picture gallery
 
partners
 
books
 
links
 
diary
 
etc
 
 
 
 
 
 

Waldemar Grabka - Travel Reports from the Peace Ride


ˇˇˇThe route of The Great Millenium Peace Ride by bicycleˇˇˇ


Waldemar Grabka - a friend of mine has got the 2nd prize of The Globetrotter of The Year 2000 Content in Poland. He went by bicycle from Poland to Japan, together with the other members of the Great Millenium Peace Ride.

This travel reports are currently available only in Polish

Imphal, 7.11.1999

Dotarliśmy do Imphalu. Do granicy birmańskiej pozostało zaledwie 110 km. Po ponad 2 tygodniach spędzonych na załatwianiu przeróżnych papierków, w końcu wyrwaliśmy się z tego zaklętego kręgu niemocy indyjskiej biurokracji.

Ostatnie kilka dni były znowu wspaniałą przygodą. Z Silchar do granicy pomiędzy Assamem i Manipurem dotarliśmy na rowerach. Było to pierwsze rowerowanie od trzech tygodni. I było pięknie... Wspaniałe zielone tereny bez zgiełku miejskiego, który od tak dawna prześladował nas tutaj w Indiach. Wspaniale góry porośnięte dżunglą i wijące się pomiędzy nimi niebiesko-zielone rzeki. Kryształowo czyste powietrze, które sprawia, że kolory lasu, nieba, wody są niesamowicie wyraziste. Zieleń ryżowych pól w słońcu aż oślepia swą zielenią.

Okazało się również, że nasza zaklejona koperta faktycznie jest pozwoleniem na wjazd do Manipur. Jej "uroczyste" otwarcie nastąpiło na pierwszym manipurskim posterunku policyjnym. Na początku przeżyliśmy chwile grozy, kiedy niezbyt rozgarnięty komendant stwierdził, że on koperty otworzyć nie może, a bez pozwoleń nas nie wpuści. Człowiek ten nie miał wielkiego doświadczenia w odprawianiu obcokrajowców, jako że w jego karierze na tym posterunku był to drugi przypadek, że dotarli tutaj "biali". Z tego, co mówił, jakiś rok temu zawitało tutaj dwóch Australijczyków, ale ci zostali odprawieni bez pardonu z powrotem. Nasz przypadek był jednak inny. My mieliśmy ze sobą kopertę z pieczęciami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Indii. Komendant zaczął dzwonić i po jakiejś godzinie poinformował nas, że otrzymał pozwolenie na otworzenie koperty. Uff, ulga... W środku faktycznie była lista naszych nazwisk i pozwolenie na pobyt w tym zabronionym dla obcokrajowców terenie przez dziesięć dni.

Tak wiec jesteśmy w Imphal - stolicy Manipur. Do tego znajdującego się na obrzeżach państwa indyjskiego regionu obcokrajowcy docierają niezwykle rzadko. Dzieje się tak ze względu na secesjonistyczne zapędy tutejszej ludności i związane z tym niepokoje oraz politykę izolacji prowadzoną przez władze indyjskie. Łatwiej bowiem uporać się z kłopotami z żądającymi wolności Manipurczykami, jeżeli wścibscy obcokrajowcy trzymają się z daleka. W całych Indiach można się spotkać z opiniami jakoby Manipur to teren niebezpieczny, a ludzie tam zamieszkujący nieprzewidywalni. No cóż, propaganda robi swoje. W rzeczywistości muszę powiedzieć, że czuję się tutaj lepiej niż gdziekolwiek indziej w Indiach. Jest jakby spokojniej, w tutejszych miastach jakby mniej hałasu. Ludzie nie są może bogaci, ale żyją godniej. Nie widać tej strasznej nędzy, która jest wszechobecna w pozostałych częściach Indii. A tak przede wszystkim to znacznie częściej zobaczyć można uśmiechniętych ludzi - rzadkość na ulicach indyjskich miast. W Manipur czuje się też, że faktycznie jesteśmy w Azji. Indoeurpejskie rysy twarzy Arabów, Persów, Pakistańczyków, Hindusów, Bengalczyków ustąpiły tutaj wschodniemu typu urody. Manipurczycy to pierwszy skośnooki naród na naszej trasie.

Szkoda, że nie możemy pozwolić sobie na pojeżdżenie po okolicach. Jest tutaj naprawdę pięknie, pojutrze jednak musimy być na granicy birmańskiej. To co prawda tylko 110 km, ale góry są podobnież dosyć ostre, a drogi kiepskie. Wiec ruszamy.

Waldek

back   next

Pictures from Dresden (© S.Höhnel)

  Picture Gallery
  Kilimanjaro
  Machu Picchu
  Iguassu Waterfalls
  Rio de Janeiro
  Zanzibar
  Heidelberg
  The Massai
  African Wildlife